"Umierający mają w sobie coś takiego, co potrafi dostrzec nawet dziecko. Nie dlatego, że właśnie odchodzą, ale ponieważ nawet młode serca czują, że tamci nie potrafią już dłużej zostać. (...) Sa jak oczekujący na dwudziestogodzinny lot, i chociaż nikt im nie zazdrości rychłych niewygód i zmany stref czasowych, jutro juz będa tam - w miejscu, które nas przeraża i wzrusza. Zerkamy na bilet, który ściskają w dłoni, na wypisany na nim niewyobrażalny cel podróży - jeszcze niemożliwy, a jednak ogromnie pociągający. "

Jonathan Carroll "Muzeum psów"





Hospital



No dobra, Cage wie, że zrobiła się nieznośna, ale szczerze mówiąc taka sobie nieznośna zapewne czas jakiś pozostanie i nic na to nie poradzi. Szczerze mówiąc niewiele ją też to obchodzi, że jest nieznośna. Przy okazji ogląda sobie "Samo życie" gdzie jegomość z tętniakiem drze się własnie na wszystkich dookoła i Cage jakos to znajomo wygląda, tyle ze ona mało ma siły juz do prucia gęby...
A w zasadzie chodzi tym razem o to, że autorka bloga udaje się jutro do stołecznego Centrum Onkologii, gdzie posiedzi sobie pewnie z tydzien. I wyjątkowo nie chce gości. Cage bowiem ni siły na rozmowy nie ma a w dodatku wygląda jak śmierć na horągwii więc malo to wszystko radosne. Poza tym wkurwia ja wszystko i wszyscy i jesli juz sie odezwie to jest to zazwyczaj mało wyszukany rodzaj warczenia. Dlatego tak będzie lepiej. Tym razem gościom mówimy nie! Ale są wyjątki i Cage zastanawiała się jak te wyjątki określić coby wiedziały że sa wyjątkami. Poczatkowo planowała napisać, że dopuszcza jedynie wizytę jednostek, które określa mianem swoich przyjaciół, ale od razu pomyślała, ze gdyby ktoś tak napisał, to sama z wrodzonej skromności by nie przyszła bo biłaby się z myslami czy aby na pewno to o nią chodziło. Potem pomyślała, że napisze, iż dopuszcza wizytę osob, które ją uważają za swoja przyjaciółkę i tu pewnie trafiłaby dla odmiany na tlumy, bo choremu nie robi się przykrości i raptem by się okazało, że pół stolicy to Cage'owi przyjaciele. No więc Cage napisze prosto z mostu, bo ma gdzieś konwenanse. Jeśli chodzi o miasto stołeczne, dopuszcza wizytę jedynie dwójki jego mieszkańców, czyli Pauliny oraz Alka i pół osoby więcej nie wpuści. To nie jest oczywiście obligatoryjne, Cage nie pisze, że muszą a jedynie, że mogą bo to jedyne osoby, które autorka bloga bedzie w stanie znieść. A w dodatku dwie osoby, które (Cage ma nadzieje) sa w stanie zrozumieć jej humory :) That's all.
A Cage żywi się od jakiegoś tygodnia Monte i kiślem Turbo. Ciekawe ile tak się da...

Wystukała Cage, Roku Pańskiego 2004-03-17 o godz. 20:11:42
skomentuj (9)